Aktualności

Co dzieje się z naszymi danymi ?

Artykuł / 03.12.2021

Co dzieje się z naszymi danymi ?

Wszelkiego rodzaju dostęp do danych to złoto XXI wieku. Jednakże przeciętny człowiek po przeniesieniu wielu aktywności do internetu coraz mniej jest w stanie kontrolować, kto i jak wykorzystuje informacje na jego temat.

Dostęp do informacji w zakresie bezpieczeństwa w sieci sprawia, że użytkownicy różnych platform internetowych coraz świadomiej korzystają z usług. Zaczynają się też zastanawiać po co serwisy, na których założyli konto, gromadzą ich dane oraz w jakim celu je przetwarzają. Martwimy się zwłaszcza o udostępnianie newralgicznych, prywatnych informacji. Czy rzeczywiście jest się czego obawiać?

Według unijnych przepisów o ochronie danych, firmy i instytucje świadczące usługi są zobowiązane do dbania o bezpieczeństwo naszych danych zawsze wtedy, kiedy są one gromadzone, na przykład podczas zakupów przez internet, składania podań o pracę, wysyłania wniosków do banków czy składania dokumentów w urzędzie. Przepisy te stosuje się zarówno do przedsiębiorstw i organizacji (publicznych i prywatnych) z Unii Europejskiej, jak i spoza niej – takich jak Facebook czy Amazon, które oferują towary i usługi w UE.

W drugim kwartale 2021 roku w Polsce Mediacom przeprowadził badanie na temat cyberbezpieczeństwa, w którym zapytano respondentów o to, jak postrzegają zagrożenia w sieci. W badaniu wzięło udział 1124 internautów w wieku od 18 do 64 lat.

Jak wynika z badania Mediacom na zlecenie Surfshark, Polacy są zdezorientowani w kwestii gromadzenia danych online. 44% respondentów wskazało, że wie, komu i kiedy przekazuje swoje dane. Aż 83% przyznało, że ma nad tym kontrolę jedynie czasami. Prawie 80% respondentów uważa, że strony internetowe gromadzą zbyt wiele informacji na nasz temat.

W przypadku pytania o wiedzę na temat prywatności w sieci jedynie 3% badanych uznało swoją wiedzę za zdecydowanie wystarczającą. Pozostali respondenci albo są niepewni swoje wiedzy z zakresu prywatności danych (38 %), albo zauważają braki w tej kwestii (26%).

Internauci biorący udział w badaniu uważają, że ryzyko zaatakowania ich samych jest mniejsze, niż w przypadku osób zamożnych czy wpływowych. W badaniu zadano respondentom pytanie o to, kto może stać się celem cybreataków. Większość respondentów wskazała, że hakerzy atakują głównie celebrytów i influencerów (75%), następnie dyrektorów i menagerów wyższego szczebla (67%) i urzędników państwowych (59%). Na siebie jako potencjalną ofiarę cyberataków wskazał co czwarty ankietowany.

W celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa w sieci ankietowani najczęściej korzystali z programów antywirusowych (71%) oraz silnego hasła (64%). Mniej niż połowa badanych jako sposób zapewnienia sobie bezpieczeństwa w sieci wymienia dostosowanie ustawień prywatności w mediach społecznościowych (42%), a także regularne usuwanie historii przeglądarki (41%) oraz unikanie łączności z publicznymi sieciami Wi-Fi (40%).

Źródło: Ilustracja z raportu Surfshark

Ze względu na swoją wartość dane użytkowników dostępne na szeroką skalę w sieci, zaczęły być nazywane „ropą XXI wieku” lub „złotem XXI”. Służą one korporacjom technologicznym do osiągania niebotycznych zysków.

Serwisy społecznościowe umożliwiają różnym reklamodawcom precyzyjne targetowanie kampanii na podstawie informacji o użytkownikach (między innymi danych demograficznych, zainteresowań i hobby itd.). Znaczenie mają tu np. polubienia czy udostępnienia. Dzięki takim zachowaniom użytkowników reklamodawcom łatwiej jest dotrzeć z treściami do konkretnej grupy docelowej.

Warunki narzucane przez serwisy społecznościowe przy akceptacji regulaminu użytkowania sprawiają, że poniekąd musimy płacić swoimi danymi za pozornie darmowe serwisy. Jest to transakcja wymienna i co prawda całkowicie zależy od naszych decyzji, ale nie każdy podejmuje te decyzje całkowicie świadomie.

„Wspólnice danych” propozycją naukowców dla rozwiązania problemu dostępu do danych

Ekonomista Jan Zygmuntowski z Akademii Leona Koźmińskiego, Laura Zoboli z Uniwersytetu Warszawskiego oraz Paul Nemitz, doradca Komisji Europejskiej ds. Sprawiedliwości uważają, że dane to dobro wspólne, a więc rodzi się potrzeba nowych instytucji do zarządzania nimi. Analizując obecne paradygmaty, trendy i możliwości zarządzania danymi, naukowcy stwierdzili, że dobrym rozwiązaniem mogą się stać tzw. wspólnice danych.

Systemy mogłyby gromadzić różnego typu informacje o obywatelach, np. dane zdrowotne, geolokalizację, czy chociażby preferencje żywieniowe. Stworzone systemy mogłyby zbierać informacje statystyczne, aktualnie dostępne niemal wyłącznie dla urzędów oraz dane technologiczne, z których dzisiaj korzystają najczęściej duże korporacje typu Google czy Amazon.

„Obecnie to są samoistne, niepowiązane ze sobą w żaden sposób bazy, które nie pozwalają wyciągnąć sensownych wniosków na temat zachowań i nawyków społeczeństwa. Zamiast stworzenia jednolitego systemu do zarządzania danymi, mnoży się trudne w egzekwowaniu prawa, które czynią ten proces jeszcze bardziej oddalonym od obywateli” – argumentuje Jan Zygmuntowski.

 

Jako przykład badacze wskazali Barcelonę, gdzie w 2017 roku mieszkańcy miasta uzyskali możliwość kontroli nad tym, w jaki sposób ich dane są gromadzone i przetwarzane przez władze.

Pomysł wspólnego zarządzania danymi według naukowców:

„To właśnie do takiej demokratycznej kontroli nad danymi powinna dążyć Europa. Zarządzanie wspólnym dobrem daje szansę na zwalczanie praktyk dyskryminacyjnych, zwiększenie ogólnego poczucia sprawiedliwości, a także odpowiedzialności za podjęte przez społeczeństwo decyzje – przekonują eksperci.

#Algorytmy #internet #media społecznościowe

/kontakt/deklaracja-dostepnosci/polityka-prywatnosci/